Jest ranek, 25 marca 2015 roku.
Wiem, że to już dziś. Nie powinienem być taki zdenerwowany. Nie wiem, dlaczego to tak boli.
Podnoszę głowę i rzucam wzrokiem na telefon. Oczywiście masa nieodebranych połączeń. Nie jestem pewien, czy chcę teraz z kimś rozmawiać. Nie, absolutnie nie jestem.
Safaa puka do drzwi, ale kiedy nie odpowiadam na jej prośby wyjścia z pokoju kapituluje i odchodzi. Wiem, że ją ranię. Ranię ją jak każdego innego członka mojej rodziny. Staram się przypomnieć sobie kiedy spędziliśmy cały dzień razem. Wspomnienia są rozmyte a ja czuje się jak ostatni dupek. Wydawać by się mogło, że pięć lat, które minęło od powstania One Direction, to tak naprawdę dwadzieścia, a ja postarzałem się jakbym miał za sobą długą drogę.
Być może to prawda.
Telefon znów dzwoni, ale go nie odbieram. Wiem, że to Perrie, ale rozmowa z nią byłaby chyba teraz najtrudniejszą ze wszystkich. Mógłbym powiedzieć coś nie w porządku, czego oczywiście nie chcę. Zrobiłem już za dużo złego.
- Zayn, kochanie! - woła Patricia. - Chciałbyś może zjeść z nami śniadanie?
Kręcę głową, ale kiedy to robię orientuję się, że nie może mnie zobaczyć.
- Nie, mamo - odpowiadam.
Wiem, że jestem sukinsynem... ale nie mogę nic z tym zrobić.
Wróciłem tu po to, żeby mnie wsparły, a tymczasem nie mogę im nawet powiedzieć, że postanowiłem odejść z zespołu. Jestem popaprany. Kurewsko popaprany.
Południe.
Ręce mi się trzęsą więc postanawiam otworzyć okno i zapalić. Mama się wścieknie, bo nie lubi gdy pali się wewnątrz, ale staram się na tym nie skupiać. Kąpiel którą wziąłem wcale nie pomogła, a kiedy woda zrobiła się zimna stwierdziłem, że nie mogę dłużej przeciągać ukrywania się w łazience. Zupełnie nie wiem, co mógłbym jeszcze zrobić, żeby zabić czas. Papieros na chwilę mnie uspokaja, ale nie mogę przestać zastanawiać się kiedy management zdecyduje się ogłosić, że jestem największym dupkiem na świecie i wszystkich olałem. Pewnie zostało mi już tylko kilka godzin spokoju. Powinienem przygotować się i już teraz wyłączyć telefon. Jestem tchórzem.
Popołudnie.
Wiem, że to już, kiedy słyszę dźwięk rozbijanego talerza i krzyk Patricii. Nagle z przyjemnej, ale niepokojącej ciszy w domu mojej matki robi się straszny hałas. Safaa zamyka drzwi swojego pokoju o wiele za mocno, więc domyślam się, że też już wie.
Wściekną się, a ja jeszcze bardziej się rozpadnę. To tak, jakbym już nie był cały w kawałkach.
WOW! Ale szybko się uwinęłaś z napisaniem. Podoba mi się
OdpowiedzUsuńTo wyszło ze mnie samo. Jestem zdruzgotana tym, co się stało i nie mogłam trzymać tego dłużej w sobie. Cieszę się
Usuńx
Cierpimy :(
OdpowiedzUsuńTak samo jak ja. To chyba straszny czas dla nas wszystkich. :(
UsuńNajaktualniejsze, ale i bardzo bolesne... Tyle emocji i szok. Prolog dobry. Życzę powodzenia w dalszym pisaniu.
OdpowiedzUsuńOkropnie smutna sytuacja dla nas wszystkich :( Rozdział 1 być może jeszcze dziś.
UsuńPiękne, a zarazem fatalne i bolesne :( Z niecierpliwością czekam na ciąg dalszy, naprawdę. :(
OdpowiedzUsuńOj tak. Sama lepiej bym tego nie określiła :(
UsuńPostaram się dzisiaj dodać pierwszy rozdział.
x
Kurde, poplakalam sie na matme i teraz nie moge przestac ryczec. Nadal nie wierze, ze to sie wydarzylo, a moje serce sie rozpadlo na miliony kawalkow. Te 5 lat ktore bylam fanka chlopakow zrobily swoje, jednak nadal jesyem z chlopakami sercem i ciesze sie ze nie wszyscy zrezygnowali.
OdpowiedzUsuńNawet mi nie mów. Dobrze, że studiuję i nie muszę wychodzić z domu, kiedy nie chcę... Dziś straszyłabym wszystkich. Wyglądam jak siedem nieszczęść.
UsuńNie można rezygnować. Jesteśmy im to winni, bo oni robili dla nas o wiele więcej.
To, że piszę pozwala mi jakoś zrozumieć Zayna i mam nadzieję, że Wy dzięki temu też poczujecie się trochę lepiej.
x
Świetnie to opisałaś, ten krótki tekst wywołał u mnie wiele emocji. Z jednej strony mam nadzieję, że odnajdzie szczęście, ale z drugiej cholernie mi smutno, że nigdy nie zobaczę ich w komplecie, nigdy nie usłyszę nowej, wspólnej piosenki, nie zobaczę teledysku. Co prawda w 1D nadal będą Niall, Harry, Lou i Liam, ale bez Zayna to nie to samo... On zabrał że sobą trochę magii, która już nigdy nie wróci... ;(
OdpowiedzUsuńPozdrawiam Cię kochana i życzę weny ;***
Myślę tak samo. Mimo wszystko to jego decyzja. Jest dorosły i ma prawo iść własną drogą... Nie podoba nam się to, ale musimy się z tym pogodzić.
UsuńChłopcy nas potrzebują i teraz tylko to się liczy
x
Dziękuję kochana! Być może jeszcze dziś nowy rozdział x